czwartek, 20 czerwca 2013

Ruki x Reita - przypadek 1


[Ruki]
Po koncercie, pożegnaniu z fanami i podziękowaniu wszystkim za kolejne wspaniałe chwile do zapamiętania,  jako pierwszy zszedłem ze sceny. Pierwszą czynnością którą wykonałem było pochwycenie butelki z wodą. Jednym łykiem  opróżniłem ponad połowę jej zawartości.
- no chłopaki, dobra robota. - pochwalił nas menadżer.
- no a jak - roześmiał się Kai.
- przebierajcie się i ruszamy do Osaki- odwrócił się i opuścił pomieszczenie, zostawiając nas samych.
Spojrzałem po przyjaciołach. Aoi i Uruha śmiali się z czegoś, znów się do siebie klejąc. Ta dwójka od niedawna powoli zaczynała działać mi na nerwy. Rozumiem, są razem, kochają się, no ale na miłość boską nadal jesteśmy w pracy!
Przeniosłem wzrok na Reite, jednakże szybko zrezygnowałem. Chłopak stał pół nagi, łapczywie pijąc napój energetyczny. Jego zgrabnie wyrzeźbione ciało świeciło się od potu. Poszedłem do drzwi. Co się ze mną dzieje?
- Taka, gdzie idziesz? - rzucił za mną perkusista.
- zapalić - odburknąłem, Wyszedłem przed budynek, na przeciwko znajdował się mały sklep. Kupiłem w nim paczkę Marlboro Menthol Light. Wyciągnąłem z niej jednego papierosa, odpaliłem i zaciągnąłem się porządnie. Po chwili wypuściłem z ust chmurę szarego dymu.
[Reita]
Na pożegnanie dodałem kilka słów od siebie i zniknąłem za kulisami.
- no chłopaki, dobra robota. - usłyszałem słowa menadżera,
- no a jak - na ustach lidera widniał szeroki uśmiech. Podziwiam tego gościa, ledwo stoi na nogach na emituje od niego niezwykła energia. Zawsze gdy ma problemy zwalcza je promiennym uśmiechem.
- przebierajcie się i ruszamy do Osaki- bez wahania go posłuchałem i zrzuciłem z siebie górę stroju. Zerknąłem na Ruksa, przyglądającemu się naszej zespołowej parze. Mam wrażenie, że  ostatnio  mnie unika. Stał się jakiś milczący, jakby zamknięty w sobie.
- Taka, gdzie idziesz? - głos Kaia zmusił mnie do spojrzenia w stronę drzwi.
- zapalić -Maleństwo się złości. Dotarło do mnie, ze praktycznie nie wiem nic o jego życiu prywatnym.
- Też to zauważyliście? - westchnął Uru, obejmując Shiroyame.
- hę?
- małego Rukiego coś gnębi - najsłabszym punktem wokalisty były komentarze na temat jego wzrostu,  dlatego też staraliśmy się nie mówić tego w jego obecności.
- może się zakochał ? - zasugerował Tanabe - hmm ciekawe co to za dziewczyna, znając gust Chibi-chana musi być wyjątkowa.
- Ruki to pedał - tylko ja i perkusista byliśmy normalni w tym domu wariatów. Nie no, nie mam nic do homoseksualistów, Właściwie to nawet kiedyś eksperymentowałem jak to jest z mężczyznami, nie wyszło.
- fakt. Same cioty - zaśmiał się Kai żartobliwie. Obaj akceptowaliśmy orientację przyjaciół. Doskonale o tym wiedzieli.
- no dzięki- starszemu gitarzyście na szczęście nie  brakowało poczucia humoru i dobrze zinterpretował wypowiedź Yutaki.
- Akira, sądzę, że powinieneś  pójść z nim pogadać- Takashima rozczesywał swoje lśniące, rudawe włosy.
- Że ja? - burknąłem.Szkoda mi było tego dzieciaka, ale ewidentnie dawał mi do zrozumienia, że nie chce mieć ze mną do czynienia. Więc nie chcę się wtrącać wbrew jego woli.
- Zaufaj mi.
- jebnij jeszcze tekstem typu "kobieca intuicja' - chwyciłem bluzę. Na dworze było zimno, nie ma się co dziwić. Uroki póżno listopadowych nocy.
Szybko odnalazłem wokalistę wzrokiem. Nawet się nie przebrał, znów się przeziębi i znów pali. Podszedłem do niego od tyłu i zarzuciłem mu własną bluzę na ramiona.
- nie pal krasnalu - w mgnieniu oka obrócił się o 180 stopni i obdarzył mnie piorunującym spojrzeniem.
- bo ?- mruknął
- nie będziesz w stanie śpiewać - wyjaśniłem spokojnie, sam nie byłem święty. Wyglądał tak uroczo, ze aż uśmiech sam zawitał na moje usta.
- co się tak szczerzysz? - rzucił niedopałek na ziemie.
- Rusz dupę i idź się ogarnąć - pogoniłem bachora, popychając go do klubowych drzwi.
- nie dotykaj mnie - odwarknął
[Ruki]
- Rusz dupę i idź się ogarnąć - przez materiał bluzy poczułem jego dłoń między łopatkami. Przeszył mnie lekki dreszcz. W głębi siebie błagałem by nie wyczuł mojej reakcji.
- nie dotykaj mnie - wypowiedziałem wbrew sobie, oddałem mu okrycie i wróciłem do garderoby.
Wszyscy byli już dawno gotowi i zajmowali się pakowaniem  sprzętu.
- pospiesz się do cholery Matsumoto! - nasz menadżer łatwo dawał się wyprowadzić z równowagi. W szczególności przeze mnie. Na każdym kroku zawodziłem, razem z Kaiem niemal  codziennie się na mnie wydzierali. Niedawno nawet pojawił się temat zmiany wokalisty. Jednak szybko został zamknięty, reszta zespołu jednogłośnie oświadczyła, że Gazette to Reita, Uruha, Aoi, Kai i Ruki. Nikt więcej. Nikt mniej. Albo gramy razem albo wszyscy odchodzimy.
  Sceniczną kreację zamieniłem na czarne rurki, rozciągniętą koszulkę z logo Nirvany i czerwone Conversy. Takie same nosiłem będą w liceum. Zapakowałem swoje manele i wsiadłem do stojącego na tyłach budynku autobusu.
- dobra, mamy problem. Klub w ostatniej chwili oznajmił, że nas nie przyjmie. Mamy 2 dni wolnego, więc zatrzymujemy się dziś w hotelu w Sakai- Kai specjalnie podniósł głos, aby wszyscy go wysłuchali.
- genialnie - Aoi powinien się cieszyć, że będzie mógł spędzić więcej czasu sam na sam z Kouyou.
Nie, nie było genialnie. Zawiedliśmy naszych fanów, nie zależało to od nas, ale zawiedliśmy .  Po drugie, więcej wolnego czasu = więcej wolnego czasu z Reitą. Sprzeczności we mnie biły się o zwycięstwo. Chciałem być jak najdalej, nie musieć go widzieć, a jednocześnie znaleźć się w jego silnych objęciach. Móc usłyszeć bicie jego serca, sprowokować go do działania. Stop Ruki! Nie myśl tak! Koniec tego dobrego, debilu, myślący o tym o czym wyjątkowo nie chcesz myśleć. To brzmi lepiej. Zamknąłem oczy.
[Reita]
Takanori siedział kila rzędów za mną, postanowiłem kolejny raz podjąć próbę rozmowy. Dopiero gdy znalazłem się koło niego zauważyłem, że śpi z policzkiem przyklejonym do zaparowanej szyby. Wyglądał wyjątkowo spokojnie. Lekko drżał. Odruchowo przykryłem go kocem, co nie obyło się bez komentarza.
- Proszę, proszę. Książę odnalazł swoją śpiącą królewnę - zachichotał młodszy gitarzysta.
- nie chcę, żeby później marudził- zmieszałem się. Uruha dobrze wie, że wolę laski Duże cycki, zgrabne, długie nogi, płaski brzuch i jędrne, seksowne pośladki. Chodzący ideał. A Ruki? Już pomijając fakt, że jest facetem o delikatnej, dziecięcej urodzie, to wciąż trochę odbiega od tego opisu. Muszę przyznać ma swoje uroki. Uroczy, nieznośny dzieciak. Gdy nie śpi zazwyczaj zamienia się w prawdziwe diablątko. Wszędzie go pełno. Nigdy nie byłem u niego w domu. Mieszka na drugim końcu miasta, na przedmieściach. Podobno bardzo spokojna okolica. Z opowieści Yutaki dowiedziałem się, że w całym mieszkaniu panuje bałagan niemożliwy do opisania.
Między fotelami odnalazłem kilka batonów, zakupionych jeszcze w Tokyo.
[ Ruki]
- Matsumoto! - ktoś mną potrząsnął, wywabiając z krainy snów. Otworzyłem niechętnie oczy, jeszcze nie w pełni przytomnie uśmiechnąłem się na widok nachylającego się nade mną basisty. Zdziwiony pociągnął mnie z autobusu. Na ramieniu niósł 2 torby, większa była moją.
- możesz mi powiedzieć, co z tobą nie tak? - rozpoczął rozmowę, w końcu musiała się kiedyś zacząć.
- nic - a co mam ci debilu powiedzieć? Że zakochałem  się w przyjacielu, koledze z zespołu i świetnemu basiście w jednej osobie? Chciałbyś to usłyszeć?
- czyżby?
- taa kurwa!
- nie denerwuj się tak, po prostu czuję, że mnie unikasz. Jesteś smutny. Martwię się o ciebie. - martwisz się? O mnie? Serce mi zamarło, to jedynie kilka słów, w dodatku nie wiadomo czy wypowiedzianych szczerze, jeżeli nawet to nie z oczekiwaną przeze mnie intencją.
- i tak nie zrozumiesz ćwoku - odwróciłem wzrok.
- ej mały jak mam spróbować jak nie chcesz mi o niczym powiedzieć.
- a wiesz jak to jest kochać kogoś, kogo nigdy nie będziesz mógł mieć. Cierpieć codziennie widząc tą osobę. Dobrze zdając sobie sprawę, że to uczucie nie ma prawa do istnienia ?! - wypaliłem zirytowany. - zresztą zapomnij - dopowiedziałem, nim zszokowany chłopak cokolwiek odpowiedział zniknąłem za drzwiami pokoju 313.
[Reita]
 - i tak nie zrozumiesz ćwoku - mówiąc to, wyglądał jeszcze marniej. Nie wiem dlaczego miałem ochotę go przytulić.
- ej mały jak mam spróbować jak nie chcesz mi o niczym powiedzieć.- powiedziałem spokojnie, nie mogąc oderwać od niego wzroku. Z trudem powstrzymywałem pokusę. Takiego mogłem go nawet przelecieć.
- a wiesz jak to jest kochać kogoś, kogo nigdy nie będziesz mógł mieć. Cierpieć codziennie widząc tą osobę. Dobrze zdając sobie sprawę, że to uczucie nie ma prawa do istnienia ?! -krzyknął, wystarczająco głośno by reszta gości mogła usłyszeć, miałem wrażenie, że zaraz wybuchnie płaczem. Nigdy nie widziałem go płaczącego, wstydził się własnych łez. - zresztą zapomnij - zamurowało mnie. Czyżby chodziło mu o .. mnie?
- Ruki.. - szepnąłem, w niezłym szoku wlepiając wzrok w hotelowe drzwi. Ciągle trzymałem jego torbę. Zapukać? Oddać mu ją teraz? Osobiście? Nie chce mnie widzieć, a ja nie chce go wkurzać.
[ Ruki]
Z hukiem runąłem na ogromne, dwuosobowe łóżko Z moich oczu bezwładnie popłynęło kilka gorzkich łez. Akira dlaczego jesteś tak ślepy? Chciałbym żebyś tu teraz był, żebyś o wszystkim wiedział. Nie potrafię tego wypowiedzieć, boję się.
Myśl o nim spowodowała obfitszy potok łez.
Chcę poczuć twoje przyjemne ciepło, wtulić się w nie z całej siły i trwać tak do samego końca cokolwiek by  się działo. Pragnę Cię.
[ Reita]
Po kilku nieudanych próbach odnalazłem pokój lidera, po drodze widziałem niezłą laskę, chyba wybierała się do baru.
- Akira? Co tu robisz? - w pasie był owinięty hotelowym ręcznikiem, mokre włosy opadały mu na oczy a w ustach trzymał szczoteczkę do zębów.
- przecież mieszkamy razem głąbie - po jego reakcji nie bylem pewien.
- masz pokój z Rukim, jak zwykle mnie nie słuchałeś - oparł się o futrynę drzwi.
- Co?! Jak to?! Nie mogę zostać tu?! Kai, no kurwa weź! Dobrze wiesz, że ma do mnie jakieś wąty! - wrzasnąłem.
- Przykro mi, nie mam ochoty z Tobą spać - uśmiechnął się złośliwie - tak lepiej, będziecie mogli to sobie wyjaśnić.
- tak właśnie można na ciebie liczyć stary - wyszedłem trzaskając za sobą drzwiami.
Wróciłem pod drzwi pokoju który miałem dzielić z maleństwem. Postanowiłem, że zostawię rzeczy i pójdę na dół. Może uda mi się poderwać tą dziewczynę. Ostrożnie wszedłem do środka. Wokalista leżał na łóżku, odwrócony twarzą w drugą stronę, pewnie spał.
Odłożyłem torby, przykryłem go kołdrą i na palcach wyszedłem.
Zamówiłem butelkę wódki, blondynka siedziała przy stoliku koło wyjścia na taras.
- mogę się przysiąść? - uśmiechnąłem się.
- eee? A, tak, jasne.
Zająłem miejsce naprzeciwko niej - Co taka dziewczyna jak ty sama robi w tym  miejscu? - rozpocząłem rozmowę, w końcu byłem w swoim żywiole.
- to i owo - odparła tajemniczo, sącząc kolorowego drinka. Zainspirowało mnie to do otwarcia półlitrówki.
- chyba, że właśnie zająłem miejsce jej faceta.
- nie pomyłaś pan, że jest singielką?- mocny makijaż podkreślał jej kasztanowe oczy, całość dopełniały pomalowane na ostrą czerwień usta.
- tak piękna kobieta, pewnie nie może odpędzić się od mężczyzn.
- czeka na tego jedynego. I chciałaby poznać pańskie imię.
- Akira - wziąłem kolejnego z kolei łyka alkoholu.
- Naomi. - wyszeptała wprost do mojego ucha.
[Ruki]
Musze się przejść. Zszedłem na dół, przez szklaną szybę, oddzielającą hol od baru zauważyłem Suzukiego siedzącego w towarzystwie klejącej się do niego kobiety. Co za dziwka. Dlaczego mu się to podoba?  Widok wzbudzał we mnie zazdrość.  Nie mogłem dłużej na to patrzyć, wybiegłem na dwór, biegłem przed siebie póki zmęczenie nie wdało się we znaki.
Dlaczego zabolało? Dalej nieświadomie się łudzę?
Opadłem na parkową ławkę i odpaliłem papierosa. Zakryłem twarz dłońmi. Jestem beznadziejny.


2 komentarze: