Pięć lat po ostatecznej przegranej Czarnego Pana, Złoty Chłopiec wcale nie czuł się szczęśliwy. Ożenił się z kobietą, której nie kochał, która nie kochała jego bądź też nie potrafiła tego należycie okazać, ale tak było wtedy wygodniej.
Po tym jak najmłodsza z Weasley'ów oznajmiła, że po raz drugi jest w ciąży Harry Potter potrzebował solidnego drinka. A najlepiej kilku kolejek solidnych drinków. Przy pierwszym dziecku ta kobieta niemal doprowadziła go do postradania zmysłów swoim nieznośnym zachowaniem, że na samą myśl o powtórce z rozrywki robiło mu się słabo.
Brunet wszedł do pierwszego, lepszego pubu po drodze z ich mieszkania w zachodniej części Londynu do Ministerstwa Magii. Zrzucił z siebie czarny prochowiec i otrzepał mokre od ulewnego deszczu, niesforne włosy. Wybraniec zauważył wolne miejsce przy barze i od razu skierował swoje kroki w jego stronę. Nie zauważył jednak siedzącego dwa krzesła po prawej znajomego mężczyzny. Być może z nieuwagi a być może dlatego, że Draco Malfoy również sporo się zmienił przez te pięć lat. Jego zawsze perfekcyjnie ułożone włosy sterczały na wszystkie strony. Zadbane dłonie pokrywały teraz liczne blizny i zadrapania, a na twarzy widniał kilkudniowy zarost.Alabastrowa skóra zdawała się być o kilka odcieni bledsza niż podczas ich ostatniego spotkania.
Potter skinął ręką na barmana, aby ten podał mu podwójną whisky z colą, którą od razu wypił jednym łykiem. Po sześciu takich kolejkach poczuł, że jest już trochę wstawiony, w dodatku potrzebował pójść do łazienki. Podniósł się z miejsca i zachwiał się na nogach. Chwiejnym krokiem ruszył w kierunku toalet. Po chwili,kiedy Chłopiec który przeżył mył ręce, do pomieszczenia wszedł także były Ślizgon. Spojrzenia obu mężczyzn niespodziewanie się spotkały
- Malfoy...
- Potter..- blondyn najchętniej uciekłby w tej chwili gdyby tylko miał taką możliwość. Przez te wszystkie lata tak właśnie robił. Mieszkał w jednej z rodowych posiadłości na Malcie. Do Anglii wrócił dwa dni temu żeby po śmierci ojca wysłuchać jego ostatniej woli i podpisać niezbędne dokumenty. Pech chciał, że w pubie do którego przyszedł się napić po pogrzebie Lucjusza Malfoya pojawił się również jego dawny.. Ciężko było określić łączące, przez ostatnie dwa lata Hogwartu, relację obu mężczyzn. Na kilka dni przed zakończeniem piątego roku nauki w szkole doszło miedzy nimi do czegoś co miało już na zawsze zmienić ich życia, stworzyć skrywaną głęboko tajemnicę do istnienia której obaj panicznie bali się przyznać
- Co tu robisz? Myślałem, że nienawidzisz mugoli - brunet jako pierwszy otrząsnął się z początkowego szoku
- Wódka tu czy tam,co za różnica? - Spadkobierca majątku Malfoy'ów wzruszył ramionami
- Słyszałem o twoim ojcu.. Moje kondolencje. Nie spodziewałem się, że mimo wszystko się pojawisz. Co się z tobą działo przez te wszystkie lata? Zniknąłeś bez śladu po wojnie..
- Wyjechałem z kraju - jego odpowiedzi były krótkie i zwięzłe, chciał jak najszybciej zakończyć rozmowę, która wzbudziła w nim dawne wspomnienia. Nie chciał drugi raz przez to przechodzić. Nie teraz, kiedy wszystko sobie poukładał
-Szukałem cię Draco - w ojcu i mężu rodziny Potter'ów jakby też coś się obudziło
- Nie mów tak do mnie
- Tak masz na imię
- Dlaczego znów mi to robisz? Nie masz własnego życia? Możemy wyjść za te drzwi i zapomnieć o wszystkim?
- Uważasz, że tak łatwo będzie ci zapomnieć?
- Nienawidzę cię Potter - warknął rozdrażniony arystokrata, kierując się do wyjścia
- Kocham cię Draco
- Co ty powiedziałeś?
- To co słyszałeś
- Jesteś pijany, nie wiesz o czym mówisz idioto - blondyn zacisnął pięści, wahając się. Potter znów wywołał mętlik w jego głowie - Po pięciu latach nagle mówisz mi, że mnie kochasz, tak? A gdzie byłeś wtedy?
- Posłuchaj.. - brunet poczuł, że musi oprzeć się o ścianę, inaczej pewnie w końcu straciłby równowagę - nie rozumiałem tego póki byłeś obok, nie rozumiałem tego jak rozpaczliwie cię potrzebuję, jak ważny dla mnie jesteś. Tamtego dnia, gdy odszedłeś z rodzicami poczułem, że muszę cię znaleźć. Zrozumiałem, że to zawsze byłeś ty.. Dwa lata spędziłem jak duch, aż w końcu straciłem jakąkolwiek nadzieję. Dałem się wciągnąć w zaaranżowane małżeństwo z Ginny w którym z dnia na dzień czuję coraz większą pustkę. Jedynym promykiem słońca w tym wszystkim jest mój syn. Al to naprawdę wspaniały dzieciak, ma prawie trzy lata. Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał - Draco milczał dłuższą chwilę, musiał to wszystko sobie poukładać
- Więc daj mi spokój, wytrzeźwiej i idź zająć się synem - próbował nie dopuścić do siebie jakichkolwiek uczuć.Wybraniec nie był mu obojętny. Gdyby tak było nie spędziłby tylu nocy zlany potem, spadając z łóżka kiedy próbował zaspokoić żądze swojego ciała, myśląc o Potterze w niezdrowy dla mężczyzny sposób. Do jego oczu napłynęły łzy tęsknoty, których nie potrafił zatrzymać dłużej dla siebie
- Draco.. - Złoty Chłopiec podszedł do dawnego kochanka i zagrodził mu drogę ucieczki własnymi ramionami - Zostań ze mną. Nie popełnię więcej tego błędu. Potrzebuję cię, kocham cię i nie chcę cię więcej tracić - szeptał, jego usta zbliżyły się do delikatnych ust Malfoy'a i już miał złożyć na nich pełen tęsknoty pocałunek
- Fu, śmierdzisz alkoholem Potter - przerwał mu zapłakany arystokrata, zasłaniając usta bruneta dłonią
- Sam piłeś
- Ale to co innego. Zrób coś z tym jeżeli chcesz mnie całować
- Przynajmniej zgadzasz się żebym cię pocałował, to już sukces - uśmiechnął się brunet, wyprowadzając swojego partnera przed lokal,uprzednio wręczył barmanowi banknot 50 funtowy i zabrał ich płaszcze
- Zaczynasz mnie drażnić, uważaj bo zmienię zdanie
- Nie byłbyś w stanie - uśmiech nie schodził z twarzy Wybrańca, co prawda miał zamiar zdradzić żonę tej nocy ale przecież jego małżeństwo było fikcją i przez wdzięk trzymanego w objęciach po tylu latach rozłąki mężczyzny nie był w stanie się opanować.
Potter dobrze znał okolicę, dzięki czemu w czasie kilku minut znaleźli się w jednym z pokoi pobliskiego hotelu. Po drodze, starą, mugolską metodą kupił paczkę cynamonowych gum do żucia, które doskonale maskowały smak alkoholu w jego ustach
- Zrobiłeś to specjalnie, przyznaj się - dobry humor aurora zaczął się udzielać również jego towarzyszowi - Specjalnie kupiłeś akurat te - pokręcił głową z niedowierzaniem w czyny Harrego. Siedem lat temu, podczas ich pierwszego pocałunku usta Pottera smakowały tą samą cynamonową ostrością. Malfoy pamiętał to jakby to było wczoraj, jak śmiałby zapomnieć
- Zawsze mówiłeś, że lubisz ten smak - wytłumaczył się ciemnowłosy mężczyzna, przyciągając do siebie smukłe ciało arystokraty
- Zamknij się już - ręce Ślizgona ściągnął okulary z nosa Złotego Chłopca, ręce blondyna owinęły się wokół jego szyi , ich usta złączyły się w nieśmiałym pocałunku, nie potrzebowali długiej zachęty by ten niewinny pocałunek nabrał namiętności i pożądani. Dracon zaczął ściągać z Gryfona koszulę z taką niecierpliwością, że kiedy materiał uporczywie trzymał się na piersi kochanka, jasnowłosy mężczyzna szarpnął go tak mocno, że odleciała połowa guzików, które tworząc kilkusekundową kakofonię rozprysły się po całym pokoju. Zadowolony z siebie spojrzał na odsłonięty fragment ciała Wybrańca. Opuszki jego palców zaczęły badawczo zataczać kółka wokół sutków Pottera, który aż zacisnął zęby na wardze Malfoya by powstrzymać, wywołane szarpiącym w podbrzuszu podnieceniem, westchnienie. Auror zjechał z dłońmi na jędrne pośladki blondyna. Nim się obejrzeli obaj zostali w samych bokserkach. Obaj mężczyźni czuli jak ich członki twardnieją. Draco spojrzał na Wybrańca z subtelnym uśmiechem i padł przed nim na kolana,po drodze ściągając zębami materiał bielizny ciemnowłosego. Ujął jego męskość w dłoń i zaczął nią miarowo poruszać. Zachęcony narastającymi odgłosami zachwytu wziął penisa Harrego do ust i zaczął ssać. Z początku delikatnie z opanowaniem lecz pod wpływem coraz to głośniejszych jęków bruneta zrobił się bardziej zachłanny. Potter niespodziewanie zapragnął poczuć pieszczotę jeszcze intensywniej. Chwycił blondyna za włosy i przycisnął jego głowę bliżej swojego fallusa jednocześnie wypychając biodra do przodu. Arystokrata z chęcią przyspieszył ruchy głową, a kiedy Wybraniec z głuchym jękiem doszedł prosto w jego usta gorącą strugą nasienia bez sprzeciwu przełknął jego spermę.
Potter pomógł kochankowi zebrać się z podłogi i rzucił go na łóżko. Kolejny raz złączyli się w pełnym rozkoszy brutalnym pocałunku, podczas którego jasnowłosy ręką stymulował męskość Harrego by ten mógł natychmiast stanąć na wysokości zadania
- Pieprz mnie - zamruczał gdy odsunęli się od siebie by zaczerpnąć powietrza. Potter nie potrzebował dodatkowej zachęty, natychmiast ostro wszedł w ciało mężczyzny. Draco głośno wypuścił powietrze z płuc, czuł przeszywający go na wskroś ból, lecz po chwili kompletnie o nim zapomniał, wijąc się w spazmach rozkoszy. Łkał z poczucia przyjemności jaką sprawiała mu poruszająca się w nim męska siła. Dostosował ruch bioder do pchnięć partnera. Ich obsceniczne jęki wypełniały całe pomieszczenie. Po raz pierwszy w życiu kochali się tak namiętnie. Ich ciała były siebie spragnione.
Młody Malfoy jeszcze nigdy nie czuł tak ogromnego podniecenia, wypychał pośladki w stronę pulsującego, gorącego penisa aurora, jednocześnie próbując opanować się by za szybko nie skończyć. Jego jedynym marzeniem teraz było by ta chwila nie miała końca.
Harry osiągnął już drugi tego wieczora orgazm, wykrzykując przy tym imię kochanka. Zdyszani opadli na klejące się do ich spoconych ciał prześcieradło. Blondyn wtulił się w pierś Gryfona i zaczął składać na niej krótkie, delikatne jak muśnięcie ptasiego piórka pocałunki.
Wybraniec teraz był już w zupełności pewien co przyniesie mu przyszłość. Z uśmiechem na ustach zasnął, tuląc do siebie ciało jedynej osoby, którą kiedykolwiek w życiu tak silnie kochał, której zawsze pragnął. Wtedy nie był gotów go przy sobie zatrzymać, nie dorósł do tego.
Kolejne miesiące jego życia były najpiękniejszymi jakie kiedykolwiek przeżył. Czuł, że odżywa. Ginny bez większych problemów dała mu rozwód i nie sprawiała problemów by widywał się z synem, który szybko polubił jego nowego partnera. Draco był wręcz zauroczony dzieckiem Pottera. Arystokrata nigdy już nie powrócił do domu na Malcie. Postanowił także sprzedać odziedziczoną po ojcu posiadłość a za pieniądze ze sprzedaży wspólnie kupili ich własny dom.
Wszystko układało się po ich myśli
- Wiesz co? Sądzę, że tamto wyjście do pubu było moją najlepszą decyzją - stwierdził pewnego dnia Wybraniec
- Twoją najlepszą decyzją było pokochanie akurat mnie Potter - blondyn spojrzał z Malfoyowskim uśmiechem na partnera i zaraz go pocałował - Kolejną będzie pójście teraz spać. Jak tak dalej potrwa to nie wstaniesz jutro na misję
- Jak zwykle masz rację kotku - auror oddał arystokracie pocałunek, objął go silnym ramieniem i przymknął oczy. W momentach jak ten czuł,ze trzyma w rękach cały świat.

Całkowicie nasycona ^^ <3 Czekam na więcej
OdpowiedzUsuń