piątek, 20 września 2013

Aoi x Ruki - i don't know anything about you, my friend. cz 3

 Za wszelkie skarby starał się na mnie nie patrzeć. Nie mogłem dodać nic więcej, sądząc, że słowa nie wyrażą moich najprawdziwszych uczuć. 
Ruks kaszlnął. 
- Dobrze się czujesz? - nie powinienem zmieniać tematu. 
- Nie - szepnął. 
- Przyniosę ci coś na przeziębienie - próbowałem wstać, powstrzymała mnie drobna dłoń ciągnąca na nogawkę spodni. 
- Nie, nie czuję się dobrze, a wiesz dlaczego? Boję się przestać udawać.  Boję się, że mnie zostawisz. - po jego policzkach poleciały łzy. Objąłem go szczelnie, poczułem na sobie dotyk jego drobnego ciała.
- Nawet najgorszą prawdą nie pozbędziesz się mnie stąd. Proszę, chcę wiedzieć co cię gnębi, pomóc ci jak tylko mogę. 
-  .... 
- Ruki - powiedziałem ze zmartwieniem, kładąc dłoń na jego potylicy. 
- Kocham cię - 2 słowa jak miliony innych a usłyszane z jego ust wypełniły istniejącą we mnie pustkę.
- Od kiedy? - uśmiechnąłem się promiennie, co zbiło go z tropu. 
- Od roku. - wyszeptał.
-  Skarbie, dlaczego mi tego nie powiedziałeś? - idioto, przecież odpowiedź jest oczywista. Skarciłem się w myślach 
- Aoi, w co ty pogrywasz? 
- Hm? - uniosłem brwi ze zdziwienia.
- Przecież nie jesteś gejem. Uruha widział jak całowałeś się z jakąś dziewczyną a Reita to potwierdził. - zacisnął drobne piąstki, okazując tym zazdrość. Wreszcie zrozumiałem, czułem, że ta święta trójca od pewnego czasu knuła coś za moimi plecami, Teraz było jasne, każdą wolną chwilę poświęcali na snuciu domysłów. Nigdy otwarcie nie mówiłem o swojej orientacji. Ruki odkąd go poznaliśmy nie ukrywał się z tym,Rei po jakimś czasie się przyznał. Uru? Po jego zachowaniu, gestach i upodobaniach można się było domyślić. Co do Kaia, ta ciekawska banda przez kilka tygodni śledziła go, podsłuchiwała rozmowy, przechwytywała pocztę i z ukrycia obserwowała mieszkanie. Osiągnęli swój cel, przyłapawszy go z jakimś chłopakiem. 
Musiała przyjść pora na mnie. 
- Uruha, tak? - roześmiałem się.
- Noo - wyczułem, że zaczyna się denerwować więc postanowiłem jak najszybciej wyjaśnić mu całą sprawę. 
- Pamiętam tamten dzień. Spotkałem się z znajomą z liceum, poszliśmy na kawę, trochę się zagadaliśmy. Było ciemno więc postanowiłem ją odprowadzić. Uruha całą drogę zataczał się za nami, myśląc, że go nie widać. Jak go zauważyła to przytuliła się do mnie ze strachu. Ten pijak musiał odebrać to inaczej. - Ruki proszę nie zadawaj zbędnych pytań. Oczywiście tak się nie stało.
- To dlaczego zawsze nas zbywałeś jak pytaliśmy? 
- Cii.
- Aoi! - zamknąłem mu usta pocałunkiem, po chwili bierności zaczął odpowiadać na moją pieszczotę, przejechałem językiem po jego dolnej wardze. Pozostał na niej posmak kawy którą przed chwilą pił. Zarzucił mi ręce na kark, szerzej rozchylając usta. Bez wahania to wykorzystałem, wślizgując się do środka. 
   Nasze języki spotykają się. Zaczepia mnie zadziornie, niedługo pozostałem dłużny. 
Moje dłonie przesunęły się po jego plecach, wywołując ciche mruczenie. Zwiększył tym moje pożądanie. Pragnę go, jak nigdy czegokolwiek nie pragnąłem. Brak koszulki jedynie ułatwiał mi działanie.  Zacząłem drażnić się z jego sutkami, jednocześnie zjeżdżając językiem na uwydatniony obojczyk. Z ust Takanoriego wyrywały się ciche jęki zadowolenia. Jego ręka wplątuje się w moje włosy. 2 zaś próbuje ściągnąć ze mnie ubranie. Obdarowuję pocałunkami każdy centymetr jego zgrabnego ciała. Opamiętuję się słysząc niezbyt ciche chrząknięcie. 
- Hm? 
- Chciałbym z ciebie to zdjąć, więc podnoś te łapska - wczułem się tak bardzo, że nawet nie poczułem jak te małe łapki próbują zedrzeć ze mnie koszulkę. Podniosłem ręce, uśmiechając się kącikiem ust. 
 Kiedy już oboje pozbyliśmy się wszystkich części garderoby Ruki nagle przejął inicjatywę. Usta Matsumoto zamknęły się na mojej męskości. z chwili na chwilę poruszał coraz szybciej głową.Przymknął powieki sam starając się czerpać jak najwięcej przyjemności z wykonywanej czynności. Wplątałem dłoń w jego jedwabiste włosy przyciągając jeszcze bliżej. 
W końcu nie wytrzymałem i musiałem dojść w jego ustach. Mała bestyjka oderwała się od mojego krocza i z zadowoleniem otarła wargi. 
Przyciągnąłem go do siebie i zacząłem pieścić wewnętrzną stronę uda kochanka. Matko, kochanka. Co to za wyraz? Od teraz będą nas tak nazywać? O mamuniu. 
Aoi, skup się! Nie czas teraz na rozmyślania. 
Popchnąłem go, ustawiając w idealnej dla siebie pozycji. Delikatnie wsunąłem w niego jeden z palców prawej ręki. Przygryzł wargę, w próbie zatamowania kolejnego jęku. Poszyłem nim kilkukrotnie i dołożyłem następny. Powtórzyłem czynność jeszcze raz i stwierdziwszy, że leżące pode mną stworzenie jest już gotowe, zastąpiłem palce czymś konkretniejszym. 
Tym razem nie udało mu się powstrzymać krzyku. Poczekałem aż się przyzwyczai, a następnie zacząłem się w nim miarowo poruszać. Pomieszczenie wypełniły głośne jęki chłopaka. Z początku każdy mój ruch był ostrożny, jakby Matsumoto był z porcelany. Z czasem stawały się szybsze i bardziej drapieżne. Aż sam jęknąłem cicho. Serce przyspieszyło jak szalone, oddech jedynie mu wtórował. 
-  Ja zar.. - nie musiał kończyć, dobrze widziałem co zaraz się wydarzy. Kolejne pchnięcie i Ruki doszedł na całe gardło wykrzykując moje imię. Nie potrzebowałem chwili dłużej, doszedłem niemal w tym samym momencie co on. Wyszedłem z młodszego. Mogłem jedynie współczuć jego sąsiadom, że muszą mieszkać w pobliżu tak hałaśliwego stworka, który właśnie wlepiał we mnie swoje cudowne ślepia. Objąłem go ramieniem. Wtulił się we mnie łapczywie, jakbym miał zaraz zniknąć. 
  - Kocham cię - szepnąłem, gdy udało mi się opanować oddech. 
- Bo mnie się kocha. Zostaniesz ze mną już na zawsze.
- A nawet dłużej - musnąłem ustami czubek jego noska. 
- Nie wiem czy chcę aż tak długo - zaśmiał się. 
- Oż ty - od rychłej śmierci w moich ramionach, uchronił go dzwonek telefonu. Dzwonił Kai. 
- Tu osobista sekretarka Rukiego. Zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału. Piiii - wyrwałem aparat z ręki chłopaka nim cokolwiek powiedział. 
- Reita! - usłyszałem po drugiej stronie. 
- Co?!
- Aoi jest z Rukim! 
- Co?!
- Aoi jest z Rukim!
- Skąd wiesz?!
- Ja to czuję! 
- Ehem, ja tu cały czas jestem - wywróciłem oczami. 
- Ups- po sekundzie słyszałem już jedynie dźwięk przerwanego połączenia. 
Mrugnąłem kilka razy oczami i zerknąłem na chłopaka, po którym widać było, ze słyszał całą konwersację. 
Wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia i obaj się roześmialiśmy.

3 komentarze:

  1. Czy z tego co wyczytałam z poprzedniego posta, to to był koniec?! Jak?! Czemu? T^T
    Proszę o więcej ^^ Tak fajnie, leciutko piszesz :3 Mnie się podoba ^^

    *Jedyne co mi przeszkodziło, to to "2" zamiast "druga", ale to taki szczegół :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, miał to być koniec, ale jeżeli tylko znajdę odrobinę czasu i spadnie na mnie olśnienie jak dalej mają się potoczyć losy tej cudownej parki to z pewnością pojawi się kolejny a kto wie może i kilka kolejnych postów ^^
      Cieszę się, że się podobało.
      W przyszłości już nie popełnię tego samego błędu x3

      Usuń
    2. Yay, to mi humor poprawiłeś ^^ Dzięki :D

      I niech wena będzie z Tobą ^^

      Usuń